7 maja 2015 admin

Naprawdę antysystemowy pomysł na naprawę Rzeczpospolitej

Paweł Kukiz choć objawił się dużej części społeczeństwa jako odkrycie a wręcz olśnienie, jest w gruncie rzeczy mało antysystemowy. Jego motyw przewodni, czyli tzw. JOWy to (1) żadne odkrycie – jest to po prostu alternatywny system wybierania przedstawicieli do sejmu, a więc (2) do systemu, który już od dawien dawna funkcjonuje i (3) ma on wiele wad, które ostatnio słusznie wytknął Kukizowi jego niedoszły poplecznik Janusz Korwin z Mikkich.

A teraz najważniejsze – chcecie prawdziwy antysystemowy pomysł? To posłuchajcie.

Demokracja bezpośrednia – powrót to źródeł

Obecny system opiera się na tzw. demokracji pośredniej, czyli nas – naród reprezentują jego przedstawiciele, czyli posłowie na sejm, którzy w naszym imieniu głosują ustawy (tworzą prawo). Alternatywą demokracji pośredniej jest demokracja bezpośrednia – stosowana kiedyś w antycznej Grecji i dzisiaj w niektórych kantonach Szwajcarii. Polega ona na tym, że każdy uprawniony obywatel bierze udział w głosowaniu osobiście i w ten sposób każdy z nas ma bezpośredni wpływ na stanowione w kraju prawo.

Technicznie da się zrobić

System ten oczywiście nie mógł się dotąd sprawdzić, bo technicznie było niemożliwe zliczenie głosów iluś tam milionów obywateli. Ale teraz? Dlaczego nie!

Każdy dorosły Polak otrzymuje indywidualny klucz – certyfikat przy pomocy którego loguje się do systemu głosowania i oddaje głos na projekty ustaw, które go interesują. Idziemy więc o krok dalej – nie wybieramy reprezentantów tylko sami decydujemy, co jest dla nas dobre a co nie.

Nie wszędzie jest internet ktoś powie. No dobra, ale po pierwsze już prawie wszędzie jest i sytuacja poprawia się z dnia na dzień, a tam gdzie go nie ma, można zainstalować w urzędach gmin „głosomaty” – urządzenia do oddawania głosów. Takie „głosomaty” zresztą można by instalować w dowolnych miejscach i w okresie głosowania (a nie dniu) każdy uprawniony mógłby sobie zagłosować.

Wtedy w ogóle nie potrzebujemy posłów ani sejmu! Potrzebna jest tylko administracja takiego systemu głosowania – coś na zasadzie takiego niby Facebooka – jestem za – lubię to / jestem na nie – nie lubię, no i oczywiście jakiś organ, który koordynowałby wewnętrzną spójność tak tworzonego prawa.

Ciekawie też można zorganizować składanie projektów ustaw – każda osoba lub grupa osób publikuje projekt ustawy. Następnie odbywają się konsultacje – czyli coś w rodzaju dyskusji na forum – pytania, odpowiedzi, komentarze, argumenty. W końcu odbywa się głosowanie – liczone są głosy za i przeciw i na zasadzie prostej arytmetyki dany projekt przechodzi lub nie.

Oczywiście, że idea przedstawiona powyżej to bardzo luźny pomysł i wymagałby głębokiego przemyślenia i przygotowania od strony technicznej, ale pomyślcie jakie to byłoby piękne! Doprowadzilibyśmy do demokracji idealnej, co jeszcze nikomu w historii się nie udało.

Czy na pewno chcesz?

A teraz odpowiedz sobie na pytanie czy wziąłbyś na siebie odpowiedzialność za działanie takiego systemu? Czy jesteś w stanie wznieść się ponad własny interes i głosować np. za podniesieniem podatków jeśli konieczne byłoby sfinansowanie jakiegoś ważnego celu – np. dozbrojenia kraju, poprawienia sytuacji w służbie zdrowia czy podniesienia poziomu kształcenia? A czy jesteś pewien za swoją rodzinę, sąsiadów, znajomych i ogólnie za współobywateli, że będą podejmowali decyzje dobre dla kraju i dla Ciebie? No to jak będzie?

I to jest dopiero antysystemowe!

Nie mam ambicji politycznych, więc nie będę wdrażał tego pomysłu w życie, ale gdyby ktoś inny odważny chciałby, to przekazuję mu całość ewentualnych praw do niego. Powodzenia!

Tagged: , ,